Tak już od dłuzszego czasu sobie myślem, że szukanie pracy jest do dupy… To prawie jak z facetami, że niby ci najlepsi są już zajęci (co racja to racja :D bo tu mi się udało) jednak z pracą jest podobnie, bo albo chcą dziewicy w ciąży, albo po prostu nie zadzwonią… Może coś nie tak w moim CV? Chociaż czasem ktoś zadzwoni więc nie może być tak źle… a oferty? Toż to masakra jakaś… na początku września ok 20 tygodniowo wysyłałam, a dzisiaj? Dziś wysłałam dwie…
Ech…
JA CHCĘ PRACĘ