Gift List

Idąc tropem PeeJay’a postanowiłam umieścić listę kilku rzeczy które z chęcią bym przygarnęła, większość z nich to pierdółki, drobiazgi tak po prostu wrzucone :) ale miło było by je mieć w “kolekcji” ;P
tylko jak to zrobić…
mam czas po kombinuje ;p może coś wyjdzie może nie, a jak nie to usunę wpis i i tak się nie dowiesz ;p

A tak poza tym u mnie nudy, STRASZNE NUDY, ciągle szukam pracy – i tak nie wyszłam poza mury domu w jej poszukiwaniu, ale ilość ofert i ich jakość nie jest przekonująca, a praca jest czymś co chyba dziś potrzebuję najbardziej bo od siedzenia w domu już na głowę dostaję… pomijając już finansowe aspekty tej sprawy.
Staram się zająć czymś w miarę konstruktywnym, ale jak człowiek ma za dużo czasu to nie ma na nic czasu ;/ – i tak wiem tłumacze się…
muszę kilka rzeczy zrobić na uczelnię, kilka osób mnie o coś prosiło..
No dobra nie marudzę :) do roboty!
… jak tylko rozkminię odnośniki czy jak to tam nazwać i dodam listę prezentów :D

JOB czyli joba dostanę jak nie znajdę pracy! oO

Tak już od dłuzszego czasu sobie myślem, że szukanie pracy jest do dupy… To prawie jak z facetami, że niby ci najlepsi są już zajęci (co racja to racja :D bo tu mi się udało) jednak z pracą jest podobnie, bo albo chcą dziewicy w ciąży, albo po prostu nie zadzwonią… Może coś nie tak w moim CV? Chociaż czasem ktoś zadzwoni więc nie może być tak źle… a oferty? Toż to masakra jakaś… na początku września ok 20 tygodniowo wysyłałam, a dzisiaj? Dziś wysłałam dwie…
Ech…
JA CHCĘ PRACĘ

…Jeżeli chcesz być szczęśliwa…

Aktualnie studiuję sobie zaocznie politologię – zarządzanie zasobami ludzkimi (ciągle intensywnie szukając pracy..) i dzisiaj na uczelni jakaś zapowiedź konferencji Progesteron, ciekawe “kiermasze” i widzę koszyczek “dobre słowo” no to myślę sobie, a co mi tam, przyda się. Więc czytam – Jeżeli chcesz być szczęśliwa, to wyrzuć z życia wszystko co sprawia, że jesteś nieszczęśliwa. I tak sobie analizuje na ćwiczeniach z kobietą kot, cały ten cytat i że niby to takie proste. Jest wiele aspektów życia prywatnego, osobistego, zdrowotnego (!) czy tak banalnego jak chodzenie na zajęcia, których porzucić się nie da, lub nie można. Cytat wydaje mi się rodem z Pisma Świętego – rzućcie wszystko i idźcie za mną. Tak nie można.. Chociaż wielu pozornie stara sie uciekać od problemów bardziej niż z nimi walczyć [np ja] to jednak bardziej podoba mi się myśl, że – życie jest pełne bólu i cierpienia, ale są w nim też takie chwile w których czujesz się na prawdę szczęśliwym i dla tych chwil i tylko tych warto żyć! O.o
… Następnym razem chyba kupię sobie Tymbarka ;d

no hej

Minęło sporo czasu, jednak postaram się za bardzo tego dystansu nie komentować ;) ale dzięki mojemu szczęściu znowu wróciłam “na eter” – jakby kogoś to obchodziło ;p
Wiele się zdarzyło, miłych rzeczy i trochę mniej do tych bardzo złych, jednak dziś wszystko wygląda w miarę ok :) i tym należy się cieszyć. Jednak trudno mi nie wspomnieć, że nie ma już z nami mojego kochanego Bacika :( odszedł na początku miesiąca ;( i trochę bardzo mi go brakuje…Baciu

Po długggiiiiiiiiieeeejjjjjjjj przerwie ;)

Minęło troszkę czasu ;) ale jestem i żyje :) wypadało by zacząć od początku ale skoro zaczynam od “żyję” to chyba bardziej wypada zacząć od końca…
Mamy święta, a Asia genialnie ląduje w szpitalu na nockę i całe święta ma zabookowane jako leżące w łóżku ;/ gdzie przy tej pogodzie normalnie mnie nieziemsko roznosi ;( Czuje się tak sobie ale zawsze lepsze to niż podejrzenia z jakimi tam trafiłam. Warto zaznaczyć ekspresowe działanie naszej kochanej służby zdrowia.. Skierowanie z przychodni do Chirurga i4h czekania na urazowej izbie przyjęć – dosłownie idzie wyzionąć ducha! Jedyna osoba, którą można było zobaczyć to biegający pomocnik medyczny, a lekarzy zero! A komentarz lekarza po przyjściu “to nie jest przychodnia tylko ostry dyżur, żeby przychodzić z bólem żołądka” nadaje się do jakiegoś kabaretu. Nie do pominięcia jest tutatj też fakt, iż SZYBKIE I NAGŁE pojawienie się dr spowodowane było nie ostrym dyżurem, a interwencją u dyrektora szpitala! No ale już pomijając to później poszło dość szybko i w niecałą godzinę przyjęli mnie na oddział. Ale jestem już w domku i piszę z laptopa bo do kompa mam zakaz wstawania ;/ – chociaż po co milczącym gg i tak nie wiem co bym robiła ;p na tej stacjonarce
Myśląć o całym tym czasie kiedy nie pisałam dochodzę do wniosku, że ZBYT wiele się działo ;) i jak bym zaczęła wszystko opisywać to by po 1 nikt tego nie przeczytał po 2 strony by nie starczyło ;)
Praca – w dużym skrócie byłam miesiąć na 3′/4 etatu teraz znowu wróćiłam (zostałam zmuszona wrócić) na 1/2. Wyrzucili Mateusza ;/, a 8 było wielkie mopowanie ;) po którym wróciłam przed 6 do domku – ale ciii, ważne że podłoga wyszorowana :D
No i jeszcze jedna sprawa ale ktorej nie wolno mi poruszać ;) ja niedojrzała emocjonalnie panna Joanna
Wsnhid – spoczko, co prawda dużo mam zaległości ale jakoś leci, najważniejsze to, że 1 rozdział i wstęp zaliczony :D teraz mam nadzieje, że pójdzie z górki; towarzysko dziewczynką dziękuje za wspólne wyjście a jeszcze bardziej dziękuje tym dzięki którym znalazłam się w domku ;)
Urlop – nie moge zapomnieć o moim zwariowanym pomyśle o wylocie do Olki na Isle of Mann :D było mega dobrze! Ciężko to opisać ale ten spokój wyspy, zajebisty kontakt z Olką, jej Kubuś – ogólnie zajebiście poczuć się znowu jakby się miało po 11 lat, tak beztrosko… wiadomo, że 20 misięczne dziecko sprowadza na ziemię ale naprawdę było niesamowicie ;) nie do opisania. Za co szczerze i gorąco dziękuje Oli :*
Z Dziubdziubem jest bardziej niż ok :) a przy tym czymam mocno kciuki za s.c :) za gazety i za znalezienie jakieś miejscóki. Jestem z Tobą Sonko ;*
Amelka – rośnie i pięknieje z dnia na dzień ;) 24 idzie na zabieg więc psze 3mać kciuki za moje malutkie wielkie szczęście ;)
To chyba by było tyle?!
Wesołych i nie leżących Świąt wszystkim ;*

no bez jaj…

… patrzyl ktos ostatnio w kalendarz… masakra, tak dlugo mnie tu nie bylo, a tak wiele sie dzialo ostatnio, albo moze tak nie wiele… no nic napisze DUZO wiecej jak wroce z tej malej wysepki :) Isle of Man no bo co, na wakacjach jestem nie chce mi sie tyle klikac :d
buzka
do zob dla cierpliwych ;P

Bo zaraz minie kolejny miesiąc

Witajcie :)
W środę zaczęła się właściwie sesja, no ale w zasadzie już w poniedziałek miałam wszystko zaliczone… no prawie wszystko ;p zostało mi najgorsze!! Oddanie rozdziału licencjatu ;/ a weny brak, filmy prawie obejrzane, ale pomysłów jakiś logicznych brak a 4 luty już za parę dni… mam nadzieję, że uda mi się cokolwiek napisać… mam cały pon i wt wolny więc w sumie mam kiedy i to jest plus! Minusem jest brak weny i king’s bounty… no ale cóż :) W pracy zaczynają mi się grafiki układać 12 + 8 więc generalnie zajebiście :) 2 dni w tygodniu w pracy i wolne ;p a sianko wpływa :) hihi ;)
Kontynuując jednak ten nudy wątek uczelniany, dziś w ręce wpadł mi plan na 6 semestr, no i zaczyna się fajnie pon wt wolne sr do 12 … ale mamy qwa więcej przedmiotów niż na 5 semestrze, a jeszcze wisi nad nami obrona… głupie przedmioty a wykładowcy jeszcze dobitniejsi… Zydroń… Kostyrko…
no ale dość już marudzenia, bo w zasadzie większe problemy i zmartwienia ostatnio mnie osaczają z każdej strony ;/ Cieszę się, że mam Dziubdziuba bo bez niego to już chyba, bym z balkonu wyskoczyła..
A tak już zupełnie z innej beczki chciała bym kotka!!!!!!!!!!!!!!! Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej!! KOTKA :) Divixa ;p
Głupoty…
No nic idę na obiad…
AAaaaaa i znowu mam pomysł na stronę… ale pewnie znowu padnie w gruzach..
Cu

“po prostu dyskryminacja”

toż to masakra jakaś jest..
Bogu ducha winien człowiek…
ech…
Ja na studiach jestem??? !!! Czy przypadkiem pomyliłam budynki?

By kolejny miesiąc nie minął…

… trza wreście coś napisać ;) generalnie jedyne co przychodzi mi do głowy to tyle, że jak masz coś zrobić dzisiaj ZRÓB TO DZISIAJ bo może się okazać, że jak wstaniesz rano nie będzie prądu… ;P No ale trudno czasem się upilnować, od poniedziałku siadam twardo do licencjatu bo termin rozdziału 1 wisi w powietrzu. Mam tylko nadzieję, że jak wypocę 1 rozdział kolejne zaczną “pisać się same”. Zaliczenia na uczelni idą zdumiewająco gładko, nie wiedzieć czemu… nie powiem, żeby mi to przeszkadzało ale jakoś dziwnie ;p Zwłaszcza jak się siedzi całe 3h zajecia i przegada całe na liścikach z Tiną i Ewą zamiast uważać… Ogólnie LOL. Ciekawe tylko, czy czeka mnie lektura pana Silvermana czy nie koniecznie, mam nadzieję, że jednak niekoniecznie ;d bo jak nie to czas będzie zacząć też robić pytania na Filozofię Kult. Bo w zasadzie koszulka prawie skończona i na tym by skończyły się moje zaliczenia.
A tak na marginesie znowu zaczyna mi się okres ‘Ja chcę kotka’ tylko qrde tym razem serio się wzmaga potężnie… ale o tym pisać nie chcę..

Toż to już miesiąc?

Zbieram się i zbieram by coś napisać, nawet momentami miałam jakąś koncepcje ale jak już siadłam do kompa to sererw był martwy ;P i nic pisać nie można było.
Miało być o kanye west, że nawet na moje ucho koleś się skomercjalizował i tym samym oburzyć się na wypowiedź kolegi, że jego nowa płyta to “mistrzostwo”… to tak jak z ostatnią płytą katie melua! Ech.. ale co ja się tam znam, skoro słoń mi na ucho nadepnął?
Miało być o wielu rzeczach jak np o filmie “Once” Francisa Ozona gdzie seria pt. “Ja i ambitne kino”, nic nieujmująć film do ostatnich 15 minut jest całkiem spoko, muzyka fajna, historia niezbyt banalna ale zakończenie jak z dramatu…
A jeszcze aprppo ambitnego kina “Karmel” był zajefajny ;)
No i zdejmując famę z producentów Monolita “Ślady zbrodni” i film “Kiedyś mnie znajdziesz” są całkiem dobre (takie Cool ale bez WOW) :)
O czym tu jeszcze pisać? AAAaa Gwiazdka ;) Sympatycznie ale w małym gronie :/ Pierwsze Święta bez braciszka, ale za to Gwiazdorek był bogaty :D Dostałam kilka gadgetów ;P W tym mój ukochany zegarek! ! :) Biblię Animacji, Funky Speaker Men

i wiele innych rzeczy ;) tj kolczyki same, drugie w komplecie, koszule, dwa sweterki, bluzke, kosmetyczki, tusz, zel pod prysznic, 3filmy (Elling, kontrolerzy, kumple) :) tu generalnie trudniej o znalezienie jpg :P
Z Krzyśkiem w święta przeżyliśmy spotkanie naszych rodziców ;) i chyba nie bylo najgorzej :)
A w drugie  Święto była u nas Amelka z rodzicami ;) :) :) Słodkie maleństwo nam rośnie ;P jest prze cudowna :)
A tak co jeszcze.. hmmm a Sylwester
No to z Natalką do Granowa nie jedziemy na to wygląda, bo qwa, kto pracuje w Nowy Rok? Kto? BHV!!!! :( i jak tu wrócić…
Więc wygląda na to, że spotkamy się na balu przebieranców ;p Przynajmniej blisko domu :) i do pracy się dojdzie bez problemu :)
To chyba tyle nie będę zanudzać, a jak coś mnie najdzie to nap ;P
Cu