Uncategorized

Echh :)

Już po imieninach – nowa piżama jest, nowe charmsy są ;p i 2 nowe książki – i jak tu czytać “Marketing personalny” do mgr?? ;)

thx 4all ;*

Imieninowo

Z racji iż ostatnio troszkę dobrych wiadomości było przez chwilę przeszły mi przez myśl moje imieninki :P i w związku z tym upgrade wish listy ;d –> lame ;)

Grubas…

W poprzednim wpisie wspomniałam o nadwadze, no a zapomniałam o najważniejszym ;d od ponad 3 tygodni próbuję coś z tym zrobić (będąc dokładnym 25 dni :) ).

Niemal codziennie biegam (czynność uwarunkowana warunkami atmosferycznymi) i dziś już 25 dzień areobicznej 6 weidera – jak na razie wszystko bez większych efektów…
Prawie 3 tyg i zaledwie 1 kg w dół…

No dobra, nie do końca bez efektów – fizycznie dużo lepiej się czuje :)

Ciężko ale jeszcze się opłaci ;d

O!

Działa :)

…Jeżeli chcesz być szczęśliwa…

Aktualnie studiuję sobie zaocznie politologię – zarządzanie zasobami ludzkimi (ciągle intensywnie szukając pracy..) i dzisiaj na uczelni jakaś zapowiedź konferencji Progesteron, ciekawe “kiermasze” i widzę koszyczek “dobre słowo” no to myślę sobie, a co mi tam, przyda się. Więc czytam – Jeżeli chcesz być szczęśliwa, to wyrzuć z życia wszystko co sprawia, że jesteś nieszczęśliwa. I tak sobie analizuje na ćwiczeniach z kobietą kot, cały ten cytat i że niby to takie proste. Jest wiele aspektów życia prywatnego, osobistego, zdrowotnego (!) czy tak banalnego jak chodzenie na zajęcia, których porzucić się nie da, lub nie można. Cytat wydaje mi się rodem z Pisma Świętego – rzućcie wszystko i idźcie za mną. Tak nie można.. Chociaż wielu pozornie stara sie uciekać od problemów bardziej niż z nimi walczyć [np ja] to jednak bardziej podoba mi się myśl, że – życie jest pełne bólu i cierpienia, ale są w nim też takie chwile w których czujesz się na prawdę szczęśliwym i dla tych chwil i tylko tych warto żyć! O.o
… Następnym razem chyba kupię sobie Tymbarka ;d

no hej

Minęło sporo czasu, jednak postaram się za bardzo tego dystansu nie komentować ;) ale dzięki mojemu szczęściu znowu wróciłam “na eter” – jakby kogoś to obchodziło ;p
Wiele się zdarzyło, miłych rzeczy i trochę mniej do tych bardzo złych, jednak dziś wszystko wygląda w miarę ok :) i tym należy się cieszyć. Jednak trudno mi nie wspomnieć, że nie ma już z nami mojego kochanego Bacika :( odszedł na początku miesiąca ;( i trochę bardzo mi go brakuje…Baciu

Ostatni dzień,

ostatnia noc, jednak dzisiaj idziemy do coyote ugly :) nie mam czasu pisać :P zdjęcia i większy wpis jutro ;)

Dzień jak co dzień

no dzien jak co dzień na tej florydzie ;) plaża słońce opalanko… nie ma co pisać :p update galleri będzie jak już się zbierze znowu wiele nowych zdjęć ;)
pozdrowionka z palącej słońcem Florydy :D
A dziś wieczorem Coyote Ugly :D niach niach niach… już nas widzę jak tańczymy na barze… <LOL>

16.07
Dzisiaj wstałam wcześniej bo chciałam obfotografować psinki na plaży, ale niestety nie miały humoru do pozowania, już chciałam być zła, że głupia wstałam rano, ale nagle ciocia pokazuje mi delfiny, cała grupka bardzo blisko brzegu, i nagle wyskakują w powietrze :D niesamowite wrażenie.. ;) właśnie zgrywam zdjęcia ;) by je dzisiaj wrzucić z całą resztą ;P później na godzinkę jeszcze spać pójdę ;)
a teraz jesteśmy w hot spocie :P
nie wiem co więcej nap cu

15.07
Co tu dużo pisać ;P dzień jak dzień na florydzie to plaża to chłodzenie się w domku ;) ale nasz dzień wyglądał dość spokojnie, było ok 100*F (nie wiem ile to w *C… coś około 40) wstałyśmy przed 8, śniadanko, codzienny spacerek plażą, opalanko do 11, przerwa na największe słońce, bo serio ciężko tu wyrobić… i jeszcze dzisiaj byla mala wilgotność… ;) lunch i znowu plaża :P zaczęło kropić zatem spacerek kolejny i szukamy Polaka, którego wczoraj spotkałyśmy ;) i wynajmuje tu jet ski ;) i nas do siebie na nie zaprosił wiec poszłyśmy obczaić co i jak :P ale nie znalazłyśmy go :/ ale jutro z wujkiem chcemy iść sobie popływać, ale ciii, wujek jeszcze nie wie :D
po spacerku mała kolacyjka i idziemy na sesje ;D przy zachodzie słońca :) nawet fajnie wyszła :) jesteśmy beautyfull.. :D hihi
a teraz czekamy jak wuja przyjedzie :P
buzka

14.07
dziś dziś dziś dziś widziałyśmy DELFINKIIIII :D były co prawda daleko i na zdjęciu ledwo widać ale mówię wam super :] pływały sobie spokojnie ;) piękne, porostu piękne :) No ale to było już po śniadaniu w czasie plażowania :) oczywiście leżałyśmy sobie jak niby nigdy nic i gdyby nie ciocia to byśmy nie widziały tych pięknych stworów :) więc dobrze, że ciocia była na tarasie i do nas wołała ;) no i udało się jedno marzonko check ;P
Trochę się dzisiaj opaliłyśmy, Siwa marudzi, że ona wcale ale ja widzę, że całkiem nieźle się zabarwia :)
Po lunchu jak znowu zaczęło się chmurzyć poszłyśmy na te zakupy :) fajnie tylko daleko i nóżki nam już odpadają maksymalnie! więc zaraz idziemy spać :) dzisiaj śmiesznie bo w każdym sklepie jakieś znaczące cyfry na ciuszkach ;P 86, 77, 14.. :)
14… :P 5,5 roku ;) hihi, thx my sweet :*

13.07
rano obudziło nas Słoneczko :) więc ubieramy się w stroje i po śniadaniu lecimy na plaże na spacer i co?? I REKIN!!! no dobra rekinek, mały może miał z 1m dł ale pływał blisko bardzo blisko brzegu, i co z tego, że nie groźny, rekin to rekin! No! Ale zrobiłam dużooo dużooo zdjęć a Siwa starała się go nakręcić, mam tylko nadzieję, że tym razem włączyła nagrywanie ;P No nic jest ok 10 rano i lecimy na plaże się opalać ;) i kumpać, buźka.
Na plaży było całkiem spokojnie ;) ale gorąco, ok 13 zwinęłyśmy się do domku na lunch i sjeste, później wróciłyśmy na plaże ale nie trwało to długo bo zaczęła się burza i strasznie wiało. Ok 16 miałyśmy thxgiving day in july ;P byśmy w trójkę poznały typowo amerykańskie tradycje, był indyk, pumpkin pie, sweet potteto i wszystkie te inne przysmaki :) było pysznie :P
Jak przestało wreszcie padać poszłyśmy na spacer z Siwą i doszłyśmy do jednego malla ;) więc jutro wybieramy się na zakupy $.$
Po powrocie spanko po drineczku darquily (nie wiem jak sie to pisze ;P) i wcześniej pina colada :P

12.07
dzien podrozy, wstalysmy o 4:30 i zabralysmy sie za przygotowania do wyjazdu, po 5 bylysmy juz gotowe jako pierwsze ;) przed 6 wyjechalismy.
Jechaliśmy 9h z 3 przystankami, jakoś udało nam się przeżyć ;P
Wygląda tutaj całkiem ciekawie, jest szereg domów, szeregowców, hoteli sięgających plaży, większość kurortów ma tarasy wychodzące na ocean ;) więc nie ma tłoku plaże są puste. Nasz domek nie wygląda atrakcyjnie z zewnątrz ale w środku jest zajefajnie wykończony :) wszystko tu jest i ten widok z tarasu… mrrr… Niestety floryda przywitała nas deszczowo więc pierwsza kompiel w oceanie była w deszczowej atmosferze, ale woda tu cieplejsza niż w wannie, przez piasek i fale wydaje się jakby sie było nad Bałtykiem ale tutejsze morskie stwory jedak przypominają, że to jest ocean, pływa pełno rybek, krabów (jeden nawet mnie uszczypnął jak próbowałam go podnieść myśląc, że to muszelka :P ), a apropo muszli jest tutaj mnóstwo, większość malutkich ale ranok podobno można znaleźć niezłe okazy ;) no i pływają tu płaszczki, rekiny, parzące meduzy, delfinki (tych jeszcze nie widziałyśmy) itp. Niestety dużo tu glonów więc dno nie jest niemal niewidoczne w pewnych częściach oceanu.
Wieczorem wujek nas zabrał na przejażdzkę, byśmy zobaczyły miasto. Fajnie tętniło życiem. No i kupiłam sobie zajefajny strój :D :D :D :D hihi
no i poszłyśmy spać

Sunday

Niedziela i jak na niedziele przystalo jedziemy do kosciola, ale musze powiedziec, nie była to jednak msza rodem z filmow familijnych z chorem gospel w fioletowych szatach i wesolej atmosfery, a tu nic sie nie roznilo od polskiej mszy no moze poza rozdawaniem komunii :)
Po mszy znowu jak to ostatnio bywa zwyczajem wielu rodzin po kosciele do centrum handlowego… ale nic nie widzialysmy dla siebie niestety, za to obkupilam mala amelke (buziaczek od cioci w brzucio :) i tacie kupilam prezent ;)
Po lunchu dluga sjesta i after dinner jedziemy do kina, na wanted, film rodem z gry komputerowej, skrecajace kule i takie inne bajki, fabula dosc przewidywalna ale ogolnie nie bylo najgorzej :) fajne efekty :P tylko ostrzegam film bardzo krwawy i brutalny.
Tam tez udalo mi sie dostac ksiazke dla grubego :) byla ostatnia i ciesze sie ze ja dostalam :)
A co fajowskie jeszcze mam zdjecie zabki przylepki :) cioci i wujkowi przyklejaja sie zabki do okien w miejscu ostrego swiatla by zjadac owady co tam podlatuja :) slodziaki, ale zdjecie dodam jak bede miala wiecej do opublikowania bo dzis nie zrobima prawie zadnego :/
No cu later folks